Japońska Suzuka to drugi po Silverstone obiekt, gdzie bolidy ze stajni Red Bulla powinny czuć się jak ryba w wodzie. Szybkie, ukochane przez kierowców zakręty przeważają na tym obiekcie, a według powszechnie panujących opinii są to idealne warunki dla mistrzowskiej stajni. Tymczasem, dzisiejsza sesja kwalifikacyjna była bliska pewnego rodzaju przełomu, ponieważ w tym sezonie żaden z kierowców nie był tak blisko pokonania Red Bulla w sesji kwalifikacyjnej. Ósmego października, Jensonowi Buttonowi zabrakło 0.01 do zdobycia Pole Position. Brytyjczyk może czuć pewien niedosyt, ale w stawce są zawodnicy, którzy mają prawo mieć gorsze samopoczucie niż mistrz świata z sezonu 2009. Poniżej przedstawiam zestawienie tych, którzy powinni być zadowoleni z tych kwalifikacji, oraz tych, którzy powinni jak najszybciej zapomnieć o ich wyniku.
Najwięksi wygrani sesji kwalifikacyjnej:
SEBASTIAN VETTEL - ostatnie okrążenie Niemca w Q3 nie było idealne, ale i tak pozwoliło mu na zdobycie Pole Position. Chociaż... jakie ma to znaczenie? Sebastian jest już dwukrotnym mistrzem świata, więc może sobie pozwolić na odrobinę rozluźnienia, choćby takiego, które pokazał w piątek.
JENSON BUTTON - Mclaren zawzięcie walczy o dogonienie Red Bulla na torze. Pakiet przywieziony na Suzukę pozwolił kierowcom stajni z Wooking na walkę z bykami. Jenson pojechał solidnie, wycisnął wszystko z bolidu i jutro ruszy z drugiego pola. Do Vettela stracił tyle co nic, ale znając charakter Anglika - nie zamierza rozpaczać nad minimalną stratą. Przynajmniej jedna srebrna strzała ma powody do zadowolenia...
FELIPE MASSA - nic mi nie wiadomo na temat znajomości języka polskiego przez Massę, ale najwidoczniej Brazylijczyk odwiedził wczoraj mojego bloga i wziął się do roboty. W efekcie znalazł się w czasówce przed Fernando Alonso. Oby tak dalej!
KAMUI KOBAYASHI - osobiście przyznam, że wiarę w Japończyka straciłem dokładnie rok temu. W ubiegłorocznym GP, Kobayashi rozrabiał na torze urywając sobie i rywalom aerodynamiczne części bolidu. W tym roku na tle debiutującego Pereza wygląda niemrawo, ale dzisiaj pokazał, że przedwcześnie go skreśliłem. Pojechał dojrzale i przede wszystkim szybko. Sauber faktycznie przywiózł do Japonii mocny pakiet poprawek i walka o szóstą lokatę w mistrzostwach zapowiada się emocjonująco.
RENAULT - wyścig w Singapurze był totalną katastrofą ze strony tego teamu. W Japonii wykonali spory krok naprzód, wskakując od razu do Q3. Przypomnijmy, że w poprzednim wyścigu kierowcy Renault walczyli o pozycję z reprezentantami Teamu Lotus! Jest lepiej. Może ten okręt nie już taki tonący?
Najwięksi przegrani sesji kwalifikacyjnej:
LEWIS HAMILTON - za późno wypuszczony na tor Brytyjczyk stracił szansę na walkę o Pole Position. Dawno nie widzieliśmy tak dobrze dysponowanego Lewisa, jak tutaj na Suzuce, ale najwyraźniej w tym sezonie nie jest dane Hamiltonowi jeździć na miarę jego talentu. Gorszy wynik w kwalifikacjach jest gwarancją agresywnego i ciekawego wyścigu, oby nie tak agresywnego jak w Singapurze.
FERNANDO ALONSO - rzadko widujemy sytuację, w której Hiszpan startuje za Felipe Massą. Błąd na pierwszym okrążeniu i nie najszybsze drugie - w efekcie tylko piąta pozycja startowa. Sam Alonso zbytnio się nie przejmuje, bo wie, że zespół odpuścił ten sezon i wydaje się, że w ostatnich wyścigach Ferrari może zacząć bić się z Mercedesem.
MARK WEBBER - ciężkie życie ma "kangur". Oczywiście był zadowolony ze swojego kółka, ale jednocześnie nie wie gdzie stracił 0.7s do zdobywcy PP. Dodając jutrzejszy "atomowy" start, możemy być świadkami ciekawej szarży ze środka stawki. To już powoli zalatuje kompromitacją.
NICO ROSBERG - problemy z hydrauliką wyeliminowały Niemca z walki o wyższe lokaty. Biorąc poprawkę na to, że Nico jest zazwyczaj szybszy od swojego partnera średnio o 0.3s, mógł się dzisiaj bić z Ferrari i Webberem, ale niestety rzeczywistość okazała się okrutna. Jutro czeka go ciężkie zadanie, ale przynajmniej ma trzy komplety świeżych opon!
TORO ROSSO - po treningach, liczyłem po cichu na załapanie się do Q3 przynajmniej jednego kierowcy z tej stajni, ale ta misja nie powiodła się. Buemi popełnił błąd, a Alguersuari (podobno) skupił się na wyścigu. Obaj kierowcy mają nóż na gardle, więc możemy spodziewać się, że jutro na ekranach telewizorów będziemy często oglądali wolniejsze byki.
Na koniec, pokuszę się o wytypowanie pierwszej dziesiątki jutrzejszego wyścigu.
1. Lewis Hamilton
2. Jenson Button
3. Sebastian Vettel
4. Fernando Alonso
5. Mark Webber
6. Felipe Massa
7. Michael Schumacher
8. Vitaly Petrov
9. Adrian Sutil
10. Nico Rosberg
Zapraszam na nową notkę na sebastian-vettel-f1.blogspot.com !
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)