Który wyścig wyłoni mistrza świata wśród kierowców?
GP Korei | (38%) |
GP Indii | (15%) |
GP Abu Dhabi | (23%) |
GP Brazylii | (23% |
Chyba już nie ma osoby, która wątpiłaby w to, że Sebastian Vettel sięgnie w tym roku po drugi mistrzowski tytuł. Można mówić i pisać, że jest to zasługa świetnego, bezkonkurencyjnego bolidu, ale fakt jest faktem - nikt nie odbierze Vettelowi tego co już ugrał w Formule 1, mimo młodego wieku.
Nie chcę podsumowywać sezonu, bo jest zdecydowanie za wcześnie, ale naszedł mnie taki moment refleksji. Stwierdziłem, że za dziesięć lat nie będę pamiętał tego sezonu. Powodów jest kilka, razem tworzą spójną całość.
Pierwszy powód to oczywiście szósty lutego - wszyscy wiemy co to za data. Oczywiście, jestem fanem serii wyścigowej, i nie oglądam jej tylko ze względu na jednego kierowcę, ale śledząc wyścigi sezonu 2011, towarzyszą mi zupełnie nowe odczucia. Nadal przed startem mam dreszcze, ale brakuje mi wypatrywania Polaka w tłumie, na starcie. Nieważne, czy 4, 8, czy 18 miejsce - oglądało się to z takimi emocjami, jakby samemu znajdowało się w kokpicie. W tym roku gdzieś się to podziało.
Drugim powodem jest "sztuczność" tego sportu. Wprowadzenie "DRS" i nowego "starego" KERSu zepsuło totalnie widowisko. Kiedyś mówiono, że w wyścigu F1 wystarczy obejrzeć start i metę wyścigu. W tym sezonie się to zmieniło - oglądanie startu można sobie odpuścić, bo nie ma on żadnego znaczenia dla dalszych losów wyścigu. Co z tego, że na 60 okrążeniach wyścigu, mamy średnio 3 wyprzedzenia na kółku, skoro nie mają one żadnego wpływu na wyniki wyścigu, a pokonanie rywala na torze nie stanowi żadnego wyzwania, bo wyprzedza się go, jak bolid o klasę niższy. Przez te dodatkowe "atrakcje" wyścigi są jeszcze bardziej przewidywalne, bo jeśli nie ma żadnych awarii, albo kolizji - wygrywa najszybszy bolid, potem jest drugi najszybszy bolid itd.
Dalej mamy opony. Opony, które budzą skrajne odczucia. Plan Pirelli został wykonany - widowisko jest bardziej atrakcyjne, ale czy poszło to w dobrym kierunku? Na oponach Bridgestone'a nikt nie kalkulował jak mocno cisnąć, aby dojechać do mety. Liczyło się tylko to, abyś był najszybszy. Aktualnie, mamy "pojedynki" taktyków, którzy nie śpią po nocach i myślą, jak zaoszczędzić komplet opon. Kierowca w tej sytuacji ma mało do powiedzenia, a jego talent schodzi na boczny plan.
Na deser zostawiłem oczywistą oczywistość. Dominacja jednej stajni. Jest to główna przyczyna tego, że ten sezon nie jest tak emocjonujący, jak poprzednie. Nie było chyba Grand Prix, na którym czerwone byki, nie miałyby najszybszego bolidu. Na dobrą sprawę, nikt nie wie, gdzie kończy się potencjał Red Bulla. Jeśli chcą, wygrywają. Dodatkowo, nawet jeśli kierowcy popełnią błąd i spadną w klasyfikacji wyścigu, nowe przepisy pomogą im odzyskać to, co stracili.
Sebastian Vettel najpewniej zostanie dwukrotnym mistrzem świata. Jego dominacja zostanie zapamiętana, to nie podlega dyskusji. Jednakże, czy ten sezon spowodował, że Niemiec w naszych jest lepszym kierowcą? Nie wiem jak dla was, ale w mojej opinii Sebastian jest tym samym kierowcą co rok, dwa lata temu. Ciągle potrzebuje mistrzowskiego samochodu, aby pokazać swoją szybkość, bo brakuje mu tego błysku, który sprawiłby, że po tym sezonie mówiłoby się o nim, jako o mistrzu pokroju Prosta, czy Senny.

Nie wiem czmu Singpauru nie było a ankiecie bo to tam Vetel zdobędzie mistrza :)
OdpowiedzUsuńNie sądziłem, że na SPA i Monzy Vettel zdobędzie komplet punktów.
OdpowiedzUsuń