Nieperfekcyjny, niechlujny i niesystematyczny - trzy główne wady mojego bloga. Jednakże, jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej niż to, gdzie umieszczona jest strefa aktywacji DRS na danym torze, nie masz wyjścia. Musisz tu zajrzeć.
czwartek, 8 września 2011
Rozsądne decyzje w Renault
Zespół LRGP potwierdził ostatnio skład kierowców do końca sezonu 2011. Jak zapewne wiecie, team porzucił nadzieje na powrót Roberta Kubicy jeszcze w tym sezonie, ostatnie siedem wyścigów, w jego kokpicie pojedzie Bruno Senna. Dla zespołu jest to korzystna sytuacja pod wieloma względami, ale wiadomo, że głównie chodzi o pieniądze. Nawet, jeśli Kubica byłby w stanie wystartować w GP Brazylii, to udział w tym weekendzie wyścigowym, mógłby mu bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Wiadomo nie od dziś, że Polak tytułu w tym roku nie zdobędzie, dodatkowo, bolid Renault nie pozwoli nawet na walkę o podium. Jedynym, pozytywnym aspektem byłaby radość polskich fanów, jak i samego Roberta.
Może to dziwne, ale to wcale nie Bruno Senna może być osobą, która skorzysta na tym zajściu najwięcej. Od momentu pojawienia się Brazylijczyka w stajni z Enstone, napływają kolejni sponsorzy, którzy zasilają budżet zespołu, który w perspektywie kolejnego sezonu może okazać się kluczowy. Oczywiste jest, że Renault nie należy do najbogatszych ekip, a każda dodatkowa kwota może okazać się zbawienna, jeśli ten team ma zamiar bić się o najwyższe laury w sezonie 2012. Patrząc na ten sezon, widzimy, że do Australii Renault przyjechało jako trzecia siła, więc konstrukcja sama w sobie jest bardzo dobra. Nie komentując tego, co działo się dalej możemy być optymistami, jeśli chodzi o następny rok. Wkraczamy w fazę sezonu, kiedy większość ekip przerzuca swoje pracę wyłącznie na przyszły rok, więc pieniądze na tym etapie są potrzebne, jak nigdy.
Rozumiem, że ktoś może martwić się o powrót Roberta w przyszłym sezonie, ale zapewniam was, że Renault rozumie swoją sytuację i znają możliwości Roberta. Jeśli Renault chciałoby walczyć o tytuły, a barwy teamu reprezentowaliby Petrov i Senna, wtedy musieliby skonstruować bolid, który ma taką przewagę nad rywalami, jak tegoroczny Red Bull - wiadomo, że jest to niewykonalne. Natomiast, jeśli będą posiadali Roberta w składzie, wtedy wystarczy konstrukcja pokroju zeszłorocznego Mclarena, może nawet ciut słabsza. Zapewniam was, że pieniądze jakie wnosi Bruno nie są kwotą, bez której stajnia się nie obejdzie, ale skoro dają pieniądze, to czemu ich nie wziąć?
Jeśli Renault będzie konsekwentne w swoich działaniach, to w marcu, roku 2012 możemy być miło zaskoczeni formą stajni, w której znajdą się Robert Kubica i Vitaly Petrov. Najciekawsze jest to, że kierowcą, który może się do tego przyczynić najbardziej nie będzie ani Polak, ani Rosjanin, tylko siostrzeniec Ayrtona Senny, który swoim nazwiskiem powoduje, że z minuty, na minutę powiększa się stan konta zespołu Renault. Robert, poczekaj do przyszłego roku i dokończ swoją robotę!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz