środa, 17 sierpnia 2011

Jak przeżyć wakacyjną przerwę?

Z góry przepraszam za mało poważny temat, ale ciężko jest pisać aktualnie o czymkolwiek, a nie chcę, aby blog stał się martwy.

Z racji tego, że w świecie F1 teoretycznie mamy wakacje - ciężko jest znaleźć i skomentować jakiekolwiek wydarzenie, wypowiedź (tym bardziej mając takie ograniczone możliwości, jakie posiadam). Czekanie na GP Belgii jest jeszcze trudniejsze, niż pisanie o tym co się aktualnie dzieje w królowej motosportu - czyli niczym.


Będąc takim fanatykiem jak ja (albo i większym) niemożliwe jest "niepatrzenie" na mknące bolidy przez cztery tygodnie (jak ja wytrzymuję przerwę między sezonową?). Długo medytowałem nad tym, co zrobić, aby się nie nudzić, aż do samego wyścigu na SPA. Poniżej przedstawiam mocno okrojoną listę moich wizji, urojeń i pomysłów:

1. Oglądanie wyścigów Formuły 1 z przeszłości. Osobiście zacząłem od sezonu 2008, aktualnie jestem po GP Belgii i szczerze przyznaję, że jestem bardziej usatysfakcjonowany oglądaniem powtórek, niż "sztucznymi" wyścigami. Prawdopodobnie przez tego pana w bolidzie z czwórką, ale i tak pięknie jest sobie przypomnieć te bolidy z przeróżnymi skrzydełkami. Nie wiem czy mogę, ale poniżej zamieszczam link do strony, na której oglądam relacje (wymagana rejestracja).



2. Jazda przed komputerem na symulatorze - zapewne zwróci uwagę tych młodszych fanów wyścigów, ale kibiców starszej daty także zadowoli. Potrzebujemy jedynie komputera, kierownicy i gry, efektem tego są godziny nieefektywnego spędzania wolnego czasu - ale jakże przyjemnego! Poczuć się jak najlepszy kierowca świata to uczucie bezcenne i polecam je każdemu. Jeśli jazda w pojedynkę nas nie zadowoli, wtedy możemy spróbować sił w jednej z wielu lig. Poniżej zamieszczam link do ligi, w której biorę udział.


3. Przespanie nudnego okresu bez wyścigów - niby idiotyczne, ale jeśli ktoś żyje tą serią wyścigową, to w ostateczności może być do tego zmuszony. Posiadanie umiejętności przespania kilkunastu dni w tym przypadku jest na wagę złota!

4. Przejęcie roli kierowcy wyścigowego - z pozoru niemożliwe, ale każdy z nas może nim być, nie tylko w wirtualnym świecie. Naturalnie potrzebujemy pieniędzy. Gdy już je mamy, udajemy się na najbliższy, możliwy tor kartingowy i wypożyczamy karta. Zabawa wydaje się dziecinna, ale wymaga sporej siły i daje dużo frajdy z jazdy. Wystarczy 20-30 minut, aby zakończyć dzień bardzo zmęczonym.


Jeszcze raz przepraszam, że w sumie napisałem "o niczym". Postaram się to zrekompensować w następnym wpisie - skomentuję wszystko co dzieje się aktualnie wokół Roberta Kubicy. Przeanalizuję wszystkie plotki i fakty (były takie?), które pojawiły się ostatnio odnośnie osoby Polaka.

1 komentarz: