"Ludwik XIV wymagał od swojego otoczenia, by było świadkiem nawet jego posiedzeń na nocniku." - po słowach wypowiedzianych przez Zbigniewa Mikołejko, można łatwo stwierdzić, że w kwestii prywatności Robert Kubica i król Francji średnio by się dogadali.Od momentu wyjścia Polaka ze szpitala, ciężko powiedzieć, że fani mają natłok informacji, na temat zdrowia kierowcy LRGP. Komunikaty są rzadkie, krótkie, ale przede wszystkim jasne i pozytywne.
Pod koniec kwietnia, nie było pewne, czy Robert kiedykolwiek wróci do kokpitu: ,,Dowiemy się tego sześć miesięcy po wypadku: musimy pozwolić naturze zrobić swoje, choć znając Roberta wierzymy w jego siłę odzyskiwania sprawności." - mówił wówczas doktor Riccardo Ceccarelli.
Tymczasem, miesiąc po słowach lekarza Kubicy, menadżer kierowcy mówi o tym, że gdy Robert wróci to od razu jako etatowy zawodnik. Po dwóch tygodniach od ostatniego komunikatu, z ust Danielle Morelliego dowiadujemy się, że Robert Kubica może wystartować w kończącym sezon - GP Brazylii. Tym samym, pewne jest, że z dwóch pytań - "czy" i "kiedy" - na jedno odpowiedź już znamy. Informacja, na którą mieliśmy czekać przez pół roku, dotarła do nas po siedmiu tygodniach.
Włoski menadżer, swoją czerwcową wypowiedzią zwiększył apetyty fanów Kubicy. Od tamtego dnia, każdy kolejny bez (pozytywnych) informacji, na temat ich pupila jest dniem złym. Brakuje nam cierpliwości. Większość z nas, nie zdaje sobie sprawy, z tego, jak żmudnym procesem jest rehabilitacja po kontuzji tego typu. Dodatkowo, charakter Krakowianina jest taki, a nie inny i prawdopodobnie zobaczymy Roberta, dopiero na torze. To jest właśnie okres, kiedy waży się termin powrotu Roberta Kubicy, okres kiedy musi pracować ciężej niż do tej pory.
Po GP na Hungaroringu, bardzo dobre informacje przekazał dziennikarz, a prywatnie przyjaciel Kubicy - Mikołaj Sokół. Według pana Mikołaja kierowca jest sprawny w stu procentach, poza łokciem, który czeka na ostatni zabieg. Po nim już tylko ostry trening, który ma przygotować organizm Polaka na trudy przeszło trzystu kilometrów wyścigu. Dla wielu fanów był to najlepszy dzień po pechowym - szóstego lutego.
Kilka dni temu, z ust Ceccarelliego dowiedzieliśmy się, że na wrzesień zaplanowane są jazdy Kubicy w symulatorze.
W ciągu ostatniego miesiąca, w prasie pojawiły się informacje, które wskazywałyby wręcz na to, że Robert w swojej rehabilitacji wykonuje krok wstecz. Jednakże, nie zapominajmy, że mamy wakacyjną przerwę od wyścigów, a dziennikarze muszą coś pisać, aby zarobić na życie, dlatego też "odgrzewają kotlety", bądź przekręcają wypowiedzi, zmieniając ich sens.
Teraz pokuszę się o własne przypuszczenia, których proszę nie brać do siebie. Do tej pory o wszystkim dowiadywaliśmy się z opóźnieniem (zabiegi, wyjście ze szpitala). Jeśli tak jest i tym razem, to zarówno zabieg łokcia, jak i jazdy w symulatorze mogą już być historią, a aktualnie Kubica może się już przygotowywać do jazd dwuletnim bolidem Renault - R29. Jest to bardzo, bardzo optymistyczny scenariusz, i pewnie dla niektórych - niemożliwy, ale ja się tego trzymam do momentu kolejnych, oficjalnych informacji dotyczących Roberta Kubicy.
Podsumowując: Rehabilitacja Kubicy trwa, wszystko powoli, ale konsekwentnie idzie do przodu. Oczekujmy tylko na oficjalne komunikaty ze strony zespołu, menadżera, albo lekarza. Dokładnie czytajmy/słuchajmy to, co chce nam przekazać Mikołaj Sokół. Uzbrójmy się w cierpliwość i trzymajmy kciuki za stuprocentowe wyzdrowienie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz