Najwięksi wygrani Grand Prix Hiszpanii:
1. Pastor Maldonado - chyba nie muszę za bardzo tłumaczyć, dlaczego Wenezuelczyk znalazł się w tej grupie. Kursy u bukmacherów na to, że kierowca Williamsa wygra wyścig pod Barceloną były nawet wyższe niż na to, że reprezentacja Polski w piłce nożnej wyjdzie z grupy na Euro 2012, a więc bardzo, bardzo wysokie. Po karze dla Hamiltona, Maldonado nie miał większych problemów z wygraniem pierwszego wyścigu w karierze i nie przeszkodziły mu w tym nawet nie najlepszy start, oraz błąd mechaników podczas pit stopu.
2. Fernando Alonso - wyścigu nie wygrał, ale kolejny raz udowodnił, że potrafi walczyć z czołówką, nawet jeśli sprzęt na to nie pozwala. Drugie miejsce i prowadzenie przez znaczną część wyścigu wygląda niesamowicie na tle tego, czego dokonał jego zespołowy kolega. Strach pomyśleć jak będą wyglądały wyścigi kiedy Ferrari dołączy do ścisłej czołówki, bo - mimo wszystko - to chyba jeszcze nie nastąpiło.
3. Kamui Kobayashi - przed wyścigiem typowałem jednego z Sauberów na podium, ale muszę przyznać, że nawet przez myśl mi nie przeszło, że to Japończyk może tak namieszać w czołówce. Pojechał bardzo agresywny, ale jednocześnie wyjątkowo mądry wyścig. Walczył koło w koło z największymi nazwiskami tego sportu i wychodził z tych pojedynków zwycięsko. Piąte miejsce i znalezienie się przed takimi kierowcami jak Vettel i Hamilton to powód do dumy zarówno dla samego Kobayashiego jak i dla zespołu Sauber.
4. Lotus-Renault - trzecie i czwarte miejsce a w rezultacie dwadzieścia siedem punktów oznacza, że stajnia z Enstone drugi wyścig z rzędu zdobyła największą ilość punktów. Indywidualnie, kierowcy mogą czuć niedosyt, ale jako zespół mają powód do świętowania, bo pozycje zajęte pod Barceloną świadczą o tym, że zwycięstwo w tym sezonie jest jedynie kwestią czasu.
Najwięksi przegrani Grand Prix Hiszpanii:
1. Mclaren Mercedes - najlepszym słowem, aby opisać ten weekend w wykonaniu Mclarena jest słowo "koszmar". Stajnia z Wooking przyjechała do Montmelo z poprawionym, podniesionym nosem, który zdał egzamin. O ile problemy Jensona Buttona zaczęły się już w piątek, o tyle Hamiltonowi ciśnienie podniosło się dopiero w sobotni wieczór. Czarnoskóry kierowca zdominował kwalifikacje i wydawało się, że podobnie będzie w niedzielę, ale decyzją sędziów - śmieszną swoją drogą - został przesunięty na ostatnie pole, ponieważ w jego bolidzie nie znajdowała się wymagana ilość paliwa na próbkę dokonywaną przez FIA. Mimo świetnego i dojrzałego wyścigu, Hamilton nie był w stanie walczyć o czołowe lokaty a Mclaren zamiast dubletu, zdobył zaledwie sześć punktów. O pit stopach nawet nie będę wspominał - strzelając samobóje nie można wygrać meczu.
2. Red Bull Racing - rok temu, na tym torze, czerwone byki zdominowały to Grand Prix. W tym sezonie nikt nie oczekiwał dominacji, ale jasne było, że światek F1 będzie bacznie obserwował Red Bulla i oczekiwał, że włączy się on do walki o najwyższe pozycje. Rzeczywistość bardzo brutalnie zweryfikowała marzenia kibiców ekipy Christiana Hornera. Kara dla Vettela nie pomogła w osiągnięciu dobrego wyniku i team z Milton Keynes wyjeżdża z Hiszpanii zaledwie z ośmioma punktami.
3. Kimi Raikkonen - solidne kwalifikacje miały być jedynie przedsmakiem tego, co pokaże Fin w wyścigu. Do tej pory, E20 były znane z niesamowicie mocnego tempa wyścigowego i atomowych startów. Przeciętne ruszenie z miejsca i bezbarwne pierwsze przejazdy przyczyniły się do tego, że Iceman musiał zadowolić się najniższym stopniem podium. Nie pomógł nawet ostatni, szalony stint, podczas którego strata do Alonso topniała w oczach, a urządzenia mierzące pomiary czasu nie nadążały za podawaniem coraz to niższej różnicy między Ferrari a Lotusem. Jedyną pozytywną chwilą dla Kimiego dzisiaj, był moment kiedy mógł ponownie napić się szampana. Pewnie na jednym się nie skończyło.
4. Sergio Perez - po dobrych kwalifikacjach był w moich oczach kandydatem do zajęcia miejsca na podium. Podczas treningów, Saubery na długich przejazdach dorównywały Red Bullom, dlatego moje oczekiwania względem "Checo" nie były bezpodstawne. Niestety, jego wyścig zakończył się praktycznie już po starcie, kiedy to stracił oponę i mnóstwo czasu. Problemy w pit stopie definitywnie przekreśliły szansę na punkty a nawet na ukończenie wyścigu.
5. Felipe Massa - to będzie chyba stały bywalec w tej grupie. Kolejny, katastrofalny wyścig Brazylijczyka. Massa został zdublowany a na mecie pojawił się jedynie przed outsiderami, podczas gdy drugie Ferrari walczyło o zwycięstwo. Oczywiście, kara przejazdu przez aleję serwisową nie pomogła, ale nawet bez niej, Felipe kończyłby peleton. Nie wiem na co czeka Scuderia, przecież każda cierpliwość ma swoją granicę. Jeśli Włosi chcą walczyć o mistrzostwo świata konstruktorów, to potrzebują kierowcy, który zapewni regularne punktowanie. Chyba, że czekają na kogoś, kto aktualnie nie jest w stanie prowadzić bolidu...
Zapraszam już do przeczytania następnego wpisu, który ukaże się w niedzielę 20.05. Zapraszam!

Przepraszam bardzo ale, Massa walczyłby o punkty bo przed karą jechał sporo przed Hulkenbergiem ,który wtedy też miał jeszcze jeden pit do końca jak Massa. A jak wiemy Hulkenberg dojechał w top10. A po karze Massa utknął za drugim Force India i to już wtedy całkiem przekreśliło jego szanse na dobry wynik. A tak w ogóle to niesłusznie Massa dostał tą kare.
OdpowiedzUsuńObiecuję obejrzeć jeszcze raz wyścig, bo aż nie chce mi się wierzyć, że Massa aż tyle stracił na karze. Słuszności kary nie oceniam, bo po tym co zrobili z Hamiltonem nic już nie było w stanie mnie zdziwić.
OdpowiedzUsuńDamian, skończ...
OdpowiedzUsuń"stajnia z Enstone drugi wyścig z rzędu zdobyła największą ilość punktów wśród konstruktorów"
OdpowiedzUsuńciemnota w stylu komentatorów. :<
Co racja to racja :D
OdpowiedzUsuńTy sie Hubert nie odzywaj bo najwięcej gadasz a najmniej wiesz.
OdpowiedzUsuńMasz bardzo ciekawy styl pisania. Jeśli będziesz konsekwentny to wróżę Ci wielką karierę w tym zawodzie. Forza Ferrari!
OdpowiedzUsuńFajnie się to czyta. Zaraz wkleję się w obserwujących, bo naprawdę ciekawy blog.
OdpowiedzUsuńgem-set-mecz.blogspot.com
Na swoim blogu też miałem podobne analizy :D Bardzo ładnie pisane. Zapraszam na mojego bloga www.odsiebieof1.blogspot.com
OdpowiedzUsuń